Wojna w kraju, wojna w parlamencie
W piątym roku wojny doszło do blokady Rady Najwyższej. Prezydent musi porozumieć się z opozycją.
– Rada Najwyższa jest uosobieniem demokratycznego oporu Europy – mówiła ostatnio w ukraińskim parlamencie przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner. Pod koniec lutego w tym samym miejscu oklaski ukraińskich parlamentarzystów zbierał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Zagraniczni goście wracają do swoich stolic, ukraińscy deputowani wracają na wojnę.
Nie na oddalonym setki kilometrów od stolicy froncie, lecz do tej toczącej się w murach Rady Najwyższej i paraliżującej pracę parlamentu. Z wielkimi pieniędzmi, oligarchami i korupcją w tle.
Zełenski nie ma już większości
W środę, gdy Julia Klöckner przemawiała w parlamencie w Kijowie, deputowani nie potrafili przyjąć żadnej ustawy, nie licząc kilku uchwał dotyczących kwestii technicznych. Poparcia nie znalazła nawet rządowa ustawa zbliżająca ukraińskie samorządy do standardów europejskich (chodzi m.in. o spółdzielnie mieszkaniowe i cyfryzację ich działalności). Poparło ją jedynie 126 deputowanych prezydenckiej partii Sługa Narodu, a ponad 90 nie głosowało albo było nieobecnych w parlamencie.
W ostatnich miesiącach uzbieranie niezbędnych 226 głosów w Radzie Najwyższej graniczy z cudem. Wszystko...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)