Rekruci, nie SAFE, to główny problem Niemiec
Bundeswehra nie ma kłopotów z zakupami nowego sprzętu, lecz martwić się musi o chętnych do jego obsługi.
„Nie chcemy być amunicją”, Miłość, a nie wojna” – takie hasła towarzyszą od tygodni masowym protestom uczniów niemieckich szkół, którzy wkrótce osiągną pełnoletność i sprzeciwiają się poborowi do Bundeswehry. Na razie im to nie grozi, gdyż klikanaście lat temu zlikwidowany został obowiązek służby wojskowej. Co więcej, odpowiedni zapis w ustawie zasadniczej stanowi, że „nikogo nie wolno zmuszać wbrew jego sumieniu do pełnienia służby wojskowej z użyciem broni”. Jednak po agresji Rosji na Ukrainę wiele się zmieniło. Armia ulega gruntownej przebudowie, zapatruje się w nową broń na skalę do tej pory niespotykaną i potrzebuje coraz więcej żołnierzy. Chętnych jednak brak.
—Federacja Rosyjska nie graniczy z Niemcami i w przeciwieństwie do mieszkańców Ukrainy mamy możliwość uniknięcia wojny — tłumaczy mediom Hannes Kramer, jeden z organizatorów akcji protestacyjnej i strajkowej.
Jak wynika z niedanej ankiety uniwersytetu w Freiburgu ( Fryburgu Bryzgowijskim) z udziałem niemal 8 tys. obywateli , prawie połowa opowiada się za powrotem do obowiązkowej służby wojskowej. Jednak w grupie osób 18–30 lat za takim rozwiązaniem jest zaledwie jedna czwarta. W dodatku rośnie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)