Rozpacz i zbrodnie bezrobotnego
Przemoc jest od zawsze; w historii świata, w historii człowieka. I nie można udawać, że jej nie ma. Trzeba ją zrozumieć. Także po to, by jej zapobiegać – mówi Park Chan-wook, reżyser filmu „Bez wyjścia”.
To prawda, że myślał pan o zrobieniu „Bez wyjścia” od ponad dwudziestu lat?
Tak, odkąd przeczytałem książkę Donalda Westlake’a z 1997 r. Już na początku nowego wieku starałem się o prawa autorskie do tej powieści. Potem okazało się, że oparty na niej film kręci Costa-Gavras – twórca, którego bardzo cenię. No, rozpacz. Ale gdy obejrzałem jego „Ostre cięcia” zrozumiałem że zupełnie inaczej widzimy tę historię. Potem kręciłem kolejne filmy, ale wciąż wracałem do scenariusza „Bez wyjścia”. I oczywiście szukałem funduszy na jego realizację. Pewnie mogłem stanąć na planie wcześniej, ale nie chciałem iść na kompromisy. Wierzyłem, że ten temat się nie zdezaktualizuje. Upewniali mnie o tym producenci, bo nawet jak nie mogli zebrać na jego realizację funduszy, to zawsze – piętnaście, dziesięć, pięć lat temu zapewniali: „Świetny temat”. Robiłem więc inne filmy, ale wciąż do projektu wracałem.
„Bez wyjścia” jest historią człowieka, który po 25 latach w jednym zakładzie stracił pracę – dobre stanowisko i wysoką pensję. Potem przegrywał kolejne konkursy, a gdy nie mógł już utrzymać żony i dzieci na poziomie, do jakiego byli przyzwyczajeni, wybrał inną metodę. Zaczął likwidować konkurentów. Dosłownie. Mam jednak wrażenie, że tych piętnaście lat zmieniło pana spojrzenie na tę opowieść?
Tak, przystępując teraz do...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)