Cudowne życie trenera? To tylko pozory
Trener tenisowy w profesjonalnym cyklu nie ma wpływu na wszystko, co się dzieje z zawodnikiem, ale to on jest ostatecznie rozliczany za jego występy w turniejach.
Podczas ostatnich turniejów w roli szkoleniowca Igi Świątek, w Indian Wells i Miami, Wim Fissette siedział na ogół milczący. Rad udzielali albo odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne, do tej pory raczej spokojny i nieśmiały Maciej Ryszczuk, albo psycholog Daria Abramowicz.
Belg wyglądał na człowieka, który przestał widzieć sens działania, jakby nić porozumienia między doświadczonym trenerem a utytułowaną zawodniczką została zerwana. Zbliżał się koniec ponad półtorarocznej współpracy. Czary goryczy przepełniła niespodziewana porażka Igi – już w pierwszym meczu na Florydzie – z Magdą Linette.
Świątek rozstała się z Belgiem kulturalnie, ze ścisłym zachowaniem reguł tenisowej korporacji. W uprzejmym wpisie na profilach społecznościowych doceniła spędzony czas, osiągnięcia, złożyła oficjalne podziękowania, ale nie kryła również rozczarowania ostatnimi wynikami.
Życiowa partnerka Fissette'a dla odmiany opublikowała zdjęcie rodzinne trenera z synami na plaży w Miami. Cieszyła się, że znów mogą więcej czasu spędzać razem. Od razu pojawiły się sugestie, że na krótko. Trenera zwolniła właśnie Amanda Anisimova, która w ubiegłym roku dwukrotnie zagrała w finałach turniejów wielkoszlemowych. To już jednak przeszłość, bo Amerykanka gra ostatnio słabiej. I Holendra Hendrika (Ricka) Vleeshouwersa miałby zastąpić właśnie Fissette. Czas pokaże. W każdym razie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
