Paplanie o traumie szkodzi
Nawet drobna niedogodność bywa dziś nazywana traumą. I nie wiadomo, co gorsze – czy to, że osobom naprawdę cierpiącym z jej powodu dokłada to bólu, czy że otwiera pole do działania rzekomym terapeutom.
Wczoraj widziałam na TikToku filmik dziewczyny, która właśnie wróciła z pierwszej randki. Zaczęła od tego, że ją to »straumatyzowało«, więc spodziewałam się, że powie, że ją w jakiś sposób zaatakował, czy coś, ale okazało się, że to po prostu irytujący facet, który, jej zdaniem, był zbyt entuzjastycznie nastawiony do swoich liberalnych poglądów politycznych”.
To opowieść uczestniczki jednego z internetowych forów (zachowaliśmy pisownię oryginalną). W swoim wpisie tłumaczyła też: „Żałuję, że ludzie tak łatwo rzucają słowem »trauma«”; „Mam już dość słuchania, jak opisują każdą nieco niewygodną sytuację lub złe doświadczenie jako traumatyczne. Rzadko kiedy mówię komuś o mojej diagnozie, bo nie wiem, jak wytłumaczyć ludziom, którzy słyszą to słowo używane w niewłaściwym kontekście cały dzień, każdego dnia, że odnoszę się do czegoś znacznie bardziej złożonego”.
Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że traumy w ostatnich latach doświadczają niemal wszyscy. Celebryci, którzy przez opóźnienie w ruchu powietrznym na kilkanaście godzin utknęli na lotnisku w egzotycznym kurorcie; studenci, których przeczołgał egzaminator; pracownicy korporacji, z którymi szef przeprowadził właśnie nieprzyjemną rozmowę albo widzowie naturalistycznego filmu o wojnie.
Słowo „trauma” na stałe weszło do słownika mowy codziennej – jak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
