Dlaczego właśnie ja przeżyłem
Do Czapskiego prowadzi wiele ścieżek. Na każdej z nich przyjdzie nam dokonać jeszcze zaskakujących odkryć. Właśnie mija 130. rocznica jego urodzin.
Zawsze wiodła do niego osobna droga. Wiedział to każdy odwiedzający mieszkańców willi w Maisons-Laffitte. Wizytę u Czapskiego zaczynało się od pożegnania z domownikami zajmującymi parter. Należało zatem strzepnąć popiół ze wspólnie wypalonego papierosa i mocno uścisnąć dłoń Jerzego Giedroycia, a następnie głośno podziękować za obiad Zofii i Zygmuntowi Hertzom. Otworzyć główne drzwi, zatrzymać się w nich i w obrocie na progu wypowiedzieć jeszcze wszystkie komunały dobrego wychowania – że zaszczyt, że wdzięczność, że pamięć – wreszcie zamknąć za sobą drzwi. Jakby się nigdy więcej nie miało tu wrócić. Nieco przesadnie. Głośno. Pozwolić domownikom parteru słuchać echa odchodzących kroków, zostawić ich w rozmyślaniach, a samemu, choć posiłek w brzuchu sennie ciąży w dół, przejść szybko i koniecznie bezszelestnie na tyły budynku. Tam jest drugie wejście, drzwi znane tylko wtajemniczonym. Na palcach wejść na piętro, gdzie rozpościera się królestwo będące zesłaniem arystokracji Czapskich. W jednym pokoju siostra Maria, w drugim Józef. Dwa osobne pokoje – tak rozmienił się rodzinny majątek pod Mińskiem i pałac w Przyłukach. Odwiedziny z przeszkodami – tak należy się poruszać w polskim piekiełku emigracji, wybrukowanym żalami, pretensjami, animozjami, których po latach nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć, a już na pewno odczuć tej piekącej temperatury wzajemnych uraz, dlatego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
