Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Dlaczego właśnie ja przeżyłem

04 kwietnia 2026 | Plus Minus | Marcin Cielecki
Józef Czapski czasem dworował z siebie mieniąc się „największym malarzem”, dodając szybko „1,98 m”, na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał autoironii
autor zdjęcia: Instytut Literacki
źródło: Rzeczpospolita
Józef Czapski czasem dworował z siebie mieniąc się „największym malarzem”, dodając szybko „1,98 m”, na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał autoironii

Do Czapskiego prowadzi wiele ścieżek. Na każdej z nich przyjdzie nam dokonać jeszcze zaskakujących odkryć. Właśnie mija 130. rocznica jego urodzin.

Zawsze wiodła do niego osobna droga. Wiedział to każdy odwiedzający mieszkańców willi w Maisons-Laffitte. Wizytę u Czapskiego zaczynało się od pożegnania z domownikami zajmującymi parter. Należało zatem strzepnąć popiół ze wspólnie wypalonego papierosa i mocno uścisnąć dłoń Jerzego Giedroycia, a następnie głośno podziękować za obiad Zofii i Zygmuntowi Hertzom. Otworzyć główne drzwi, zatrzymać się w nich i w obrocie na progu wypowiedzieć jeszcze wszystkie komunały dobrego wychowania – że zaszczyt, że wdzięczność, że pamięć – wreszcie zamknąć za sobą drzwi. Jakby się nigdy więcej nie miało tu wrócić. Nieco przesadnie. Głośno. Pozwolić domownikom parteru słuchać echa odchodzących kroków, zostawić ich w rozmyślaniach, a samemu, choć posiłek w brzuchu sennie ciąży w dół, przejść szybko i koniecznie bezszelestnie na tyły budynku. Tam jest drugie wejście, drzwi znane tylko wtajemniczonym. Na palcach wejść na piętro, gdzie rozpościera się królestwo będące zesłaniem arystokracji Czapskich. W jednym pokoju siostra Maria, w drugim Józef. Dwa osobne pokoje – tak rozmienił się rodzinny majątek pod Mińskiem i pałac w Przyłukach. Odwiedziny z przeszkodami – tak należy się poruszać w polskim piekiełku emigracji, wybrukowanym żalami, pretensjami, animozjami, których po latach nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć, a już na pewno odczuć tej piekącej temperatury wzajemnych uraz, dlatego...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13445

Wydanie: 13445

Zamów abonament