Węgry wracają do Europy
Zwycięstwo demokratycznej opozycji oznacza, że Budapeszt szybko przestanie blokować unijną pomoc dla Ukrainy. Dłużej zajmie odbudowa państwa prawa.
Takiej radości na ulicach węgierskiej stolicy nikt nie pamięta. W nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy było już wiadomo, że reżim Orbána przechodzi do historii, świętować wyszły setki tysięcy mieszkańców Budapesztu. Zabawa trwała do świtu.
– Nawet obalenie komunizmu w 1989 r. było wynikiem jedynie rewolucji elit. Teraz inaczej: powstała ogromna część narodu – mówi „Rz” Robert Laszlo z budapesztańskiego instytutu Political Capital.
– Dziękuję wam, że uwierzyliście, iż możemy zmienić nasz los. Wyzwoliliśmy Węgry, uwolniliśmy się od reżimu Orbána – powiedział po dziesiątej wieczorem w niedzielę w tryumfalnym przemówieniu lider opozycyjnej Tiszy Péter Magyar. Za jego plecami, po drugiej stronie Dunaju, błyszczał piękny budynek węgierskiego parlamentu. To tu Tisza wprowadzi aż 138 spośród 199 deputowanych. Reżimowy Fidesz będzie musiał zadowolić się 55, a neonazistowska partia Nasza Ojczyzna będzie ich miała sześciu.
Orbán nie stanął do walki w żadnym okręgu wyborczym
W ciągu dwóch lat Magyar zbudował od zera ugrupowanie, które zdołało wzbudzić nadzieję w narodzie zduszonym szesnastoma latami rządów populistycznej, nacjonalistycznej prawicy. Frekwencja siągnęła blisko 80 proc. – to najwięcej w demokratycznych Węgrzech – w szczególności dzięki masowej mobilizacji młodych.
– Teraz mogę już podać moje...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

