Humanoidy mają prawo kochać
„Androidy” Polskiego Baletu Narodowego to spektakl spójny, sugestywny i wciągający. Rzadko zdarza się też, by taniec potrafił dotykać to, o czym dziś gorąco dyskutujemy, a co nie jest bieżącą polityką.
null
Ta premiera reklamowana była początkowo jako spektakl będący sceniczną wizją „Łowcy androidów”. Szybko jednak z tego zrezygnowano, bo też nawet jeśli twórca „Androidów” Robert Bondara chętnie sięga do mocno zakorzenionych w naszej kulturze i popkulturze tematów oraz bohaterów – jak choćby Don Juan czy Romeo i Julia – nigdy w jego baletach nie ma prostych opowiastek o ich losach. Bondara ma umiejętność zagłębiania się poprzez taniec w psychice bohaterów, a przede wszystkim pokazania ich uwikłań w dzisiejszej rzeczywistości.
null
„Androidy” i film Scotta
null
Podobnie jest i tym razem. Co prawda nowy spektakl Bondary ma klimat i koloryt bliski słynnemu filmowi „Łowca androidów”, co zostało umiejętnie podkreślone przez reżysera światła Macieja Igielskiego. Ponadto choć akcja nie toczy się w Los Angeles jak u Ridleya Scotta, ale z pewnością w tle jest równie przytłaczająca, nieprzyjazna metropolia (scenografia Diany Marszałek i świetne projekcje Kamila Polaka). Nie jest to...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
