Plebiscyt zamiast strategii
Doświadczenia samorządów pokazują, że budżet obywatelski wymaga pilnej interwencji prawnej na poziomie krajowym.
null
Budżet obywatelski (BO) miał być narzędziem budowy społeczeństwa obywatelskiego i szkołą lokalnej demokracji. Po latach funkcjonowania, a zwłaszcza po wprowadzeniu ustawowego obowiązku jego realizacji w miastach na prawach powiatu, mechanizm ten ujawnił jednak swoje głębokie, systemowe patologie. Zamiast zrównoważonego rozwoju, otrzymujemy plebiscyty popularności, rozdrobnienie infrastruktury, a także pułapkę w postaci rosnących kosztów utrzymania. Czy to oznacza, że projekt BO należy zamknąć? Nie, ale najwyższy czas przestać traktować go jak samorządową świętą krowę i zacząć uczyć się od miast, które potrafiły zapanować nad tym chaosem.
Kluczowym momentem dla ewolucji BO w Polsce była nowelizacja ustawy o samorządzie gminnym z 2018 r., która w art. 5a ust. 5 narzuciła miastom na prawach powiatu bezwzględny obowiązek wydzielenia co najmniej 0,5 proc. wydatków na budżet obywatelski. Z punktu widzenia teorii państwa i prawa to krok wysoce dyskusyjny.
Istotą partycypacji społecznej jest jej dobrowolność i oddolność. Narzucenie jej odgórnie, ustawowym rygorem, zatarło granicę między faktycznym zaangażowaniem mieszkańców a biurokratycznym obowiązkiem odhaczenia ustawowego wymogu. W wielu miastach doprowadziło to do sztucznego pompowania frekwencji i realizacji projektów, które nie wynikały z realnych potrzeb miejskich, lecz z...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)