Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

„Rozmowy z katem” jako źródło problematyczne

15 maja 2026 | Rzecz o historii | Krzysztof Żarnotal
Dwa dokumenty świadczące o tym, że Gustaw Schilke w X i XI 1949 r. przebywał w krakowskim więzieniu, nie zaś w warszawskim „Mokotowie”
źródło: Rzeczpospolita
Dwa dokumenty świadczące o tym, że Gustaw Schilke w X i XI 1949 r. przebywał w krakowskim więzieniu, nie zaś w warszawskim „Mokotowie”
Poniżej: legitymacyjne zdjęcie Gustawa Schilke z okresu jego pracy w krakowskim Gestapo. Na zdjęciu powyżej: jego podpis znajdujący się na rewersie
źródło: Rzeczpospolita
Poniżej: legitymacyjne zdjęcie Gustawa Schilke z okresu jego pracy w krakowskim Gestapo. Na zdjęciu powyżej: jego podpis znajdujący się na rewersie

„Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego, publikowane najpierw w „Odrze”, a po śmierci autora wydane jako książka, uchodzą za kanoniczne świadectwo rozmów z Jürgenem Stroopem. Nie są jednak prostym zapisem pamięci, lecz wieloletnią konstrukcją autorską, wymagającą krytycznej lektury źródłowej.

Moczarski – żołnierz AK – został osadzony przez władze komunistyczne w jednej celi więzienia mokotowskiego wraz ze zbrodniarzem wojennym Jürgenem Stroopem, likwidatorem getta warszawskiego. Powstałe na tej kanwie „Rozmowy z katem” zajmują szczególne miejsce w polskiej literaturze. Na ile jednak ich wiarygodność rzeczywiście można oprzeć na przypisywanej Moczarskiemu „fenomenalnej pamięci”?

Kim naprawdę był „ten trzeci”?

Punktem wyjścia musi być korekta elementu, który z pozoru wygląda na drobiazg. „Ten trzeci” z celi Moczarskiego nie nazywał się „Schielke”, lecz Schilke. Źródła pozwalają stwierdzić to jednoznacznie. Jak wynika z dokumentów brytyjskich, Karl Heinrich Gustaw Schilke posługiwał się na co dzień swoim trzecim imieniem – Gustaw. Co szczególnie ważne, Moczarski w zeznaniu z 27 VI 1956 r., a więc dwa miesiące po odzyskaniu wolności, podał do protokołu to nazwisko w prawidłowym brzmieniu. Później sam podkreślał, że w 1956 r. zachował „stan stuprocentowej pamięci”. Tymczasem w finalnej wersji książki przekręcił prawdziwe nazwisko Schilke, dodając po literze „i” literę „e”.

Nie jest to zwykła omyłka edytorska, lecz pęknięcie w samym mechanizmie wiarygodności narracji. Pierwotne wersje pierwszych rozdziałów „Portretu kata”, powstałe przed 1 I 1963 r., są ubogie...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13478

Wydanie: 13478

Spis treści

Gość ,,Rzeczpospolitej''

Zamów abonament

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Jeżeli nie zmienisz ustawień, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce prywatności.

Zamknij