Dlaczego Trump uderzył w papieża
Badania pokazują, że aż 40 proc. Amerykanów wierzy w to, że Donald Trump jest posłańcem Boga. Mesjaszem wręcz. Naczyniem Bożym – mówi Philip Earl Steel, amerykański historyk i mediewista.
Jaka jest religijność Donalda Trumpa? Szczera czy cyniczna?
Cyniczna zdecydowanie. On przecież sam nie jest chrześcijaninem, ani w ogóle praktykującym. I stale podkreśla, że najwyższa moralność to dla niego jego własna moralność. Mówi otwarcie, że nigdy nie prosił Boga o wybaczenie.
Nie odprawiał pokuty.
Tak. To się odbiło echem. I te jego gafy, gdy stara się udobruchać chrześcijan, zwłaszcza ewangelikalnych. I stara się mówić ich językiem.
Wychowywał się jako prezbiterianin. Dziś mówi o sobie, że jest bez przynależności wyznaniowej.
Bardzo duży odsetek Amerykanów jest „non-denominational”. Tak tu się mówi. Bez afiliacji do konkretnego Kościoła. Z tym, że to są wszyscy protestanci. I niemal wszyscy to są też chrześcijanie ewangelikalni.
A czy to jest dowód zeświecczenia tego społeczeństwa, że czują się wyrwani ze struktur konkretnego Kościoła? Czy może w wypadku Trumpa to również polityka?
Sądzę, że zjawisko, iż jest coraz więcej chrześcijan bez afiliacji, odzwierciedla swoistą personalizację wiary. Jeśli chodzi o Trumpa on z kolei zrozumiał, że etykietka prezbiterianina, członka Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w USA mu nie służy.
Dlaczego?
Bo to nie są ci protestanci. Prezbiterianie to protestanci starego nurtu. A jego czar działa właśnie wśród chrześcijan...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)