Nakręcająca się spirala historycznych konfliktów
Jeśli cała nasza polityka będzie się koncentrować na kompulsywnym reagowaniu na zniewagi, funkcjonować będziemy w nieustannej drżączce emocjonalnej.
Emocje, jakie wywołało nadanie przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych imienia „Bohaterów UPA”, nie pozostawiają, niestety, miejsca na żadną dyskusję. Emocje zawładnęły wszystkimi, każdy został wezwany do oburzenia, do potępienia, do bicia w dzwony. Widać to w rozkładzie nastrojów: według analiz Res Futura 95 proc. komentarzy w sieci wyraża sprzeciw wobec decyzji Zełenskiego. Jedynie 5 proc. idzie w innym kierunku.
Cóż, wcale nie zamierzam iść posłusznie za stadem. Nie, nie zamierzam usprawiedliwiać decyzji ukraińskiego prezydenta, którą uważam za szkodliwą dla naszych wzajemnych relacji. Tym jednak, co uważam dziś za sprawę najpilniejszą, jest pytanie, czy ktoś może zatrzymać te nakręcające się emocje. Czy potrzebujemy, by doszło do tragedii, byśmy zaczęli myśleć o tym, jak doprowadzić do pokojowego współistnienia w naszym regionie?
Przecież na tym polegały cuda różnych projektów pokojowych, że zaczynały się od grupy ludzi, którzy chcieli się przeciwstawić większości. W 1914 r. większość chciała konfliktu, podobnie jak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)