Lech Kaczyński banderowcem?
Czy w dzisiejszej Polsce prezydent Lech Kaczyński byłby wyzywany od banderowców?
Polska miała tylko jednego geopolitycznie świadomego prezydenta. „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”, powiedział 12 sierpnia 2008 r. Lech Kaczyński w Tbilisi kilka dni po napaści Rosji na Gruzję. Miesiąc później wygłosił na forum ONZ przemówienie potępiające imperializm rosyjski i wzywające do solidarności państw demokratycznych, kiedyś zwanych w języku prawa międzynarodowego państwami cywilizowanymi.
Na przełomie maja i czerwca, gdy w Polsce rozpętała się fala antyukraińskiej nienawiści, nie słychać, by ktoś powoływał się na dalekowzroczność prezydenta Kaczyńskiego i jego solidarność z Ukrainą. Jedni nienawidzą PiS, nazwiska Kaczyńskich czy Smoleńska, drudzy nie przepadają za Ukrainą, za obecnym rządem i Europą. Politycy myślą...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)