Nowy I prezes Sądu Najwyższego nie widzi problemu
Jeśli chcemy być krajem europejskim i cywilizowanym, musimy mieć pomysł na rozwiązanie problemu wadliwych powołań sędziowskich.
Kiedy sędzia wybiera się do telewizji, powinien bardzo dokładnie wiedzieć, po co. Ważyć znaczenie zasady, że sędzia wypowiada się publicznie przez orzeczenia i ich uzasadnienia oraz bezwzględnego zakazu prowadzenia działalności publicznej, która nie daje się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości. Podstawowym źródłem wątpliwości będzie zawsze ryzyko, że sędziemu przyjdzie rozstrzygać sprawę, w której w telewizyjnym wywiadzie wyraził swój pogląd prawny i w tej sprawie będzie musiał zostać wyłączony jako niespełniający w tej sprawie wymogów niezawisłości i bezstronności.
Nowo powołany I prezes SN pełni oczywiście funkcję publiczną. Z tej perspektywy twardy zakaz publicznego wypowiadania się w mediach byłby nieco nadmiarowy. Szczególnie w zakresie funkcji reprezentacyjnych i administracyjnych możliwość wypowiadania I prezesa SN nie może być ograniczona do wyroków i uzasadnień. Można bowiem od niego oczekiwać przedstawienia opinii publicznej wizji pełnienia przez niego urzędu w toku otwierającej się kadencji. Tym samym decyzja nowego I prezesa SN o udzieleniu wywiadu w jednej ze stacji telewizyjnych nie wydaje się sama w sobie niewłaściwa, o ile realizowana jest z baczeniem, by nie przekroczyć granic prawniczego paradygmatu, sędziowskiej powściągliwości, potencjalnej przyszłej sfery orzeczniczej i dopuszczalnej działalności publicznej.
...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

