Plan Kaczyńskiego nie wypalił
Przemysław Czarnek miał powtórzyć sukces Karola Nawrockiego. Sęk w tym, że Czarnek nie jest Nawrockim, dlatego to nie mogło się udać.
Konflikt „maślarzy” z „harcerzami” eskalował do tego stopnia, że politycy straszą się pozwami – chodzi o Kacpra Płażyńskiego, który chce „podać do sądu” Marcina Horałę. Horała ma przeprosić i wpłacić pieniądze na fundację żony Płażyńskiego. A poszło o to, że Horała przypisał Płażyńskiemu autorstwo raportu o Karolu Nawrockim (był to materiał o jego znajomościach, który trafił na biurko Kaczyńskiego, kiedy podejmował decyzję, kto zostanie kandydatem na prezydenta). Absolutne kino.
Oczywistym jest, że konflikt w PiS nie zaczął się wczoraj – jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości. Niezależnie od tego, czy Przemysława Czarnka jako kandydata na ewentualnego premiera zastąpi Tobiasz Bocheński lub Zbigniew Bogucki, a Mateusz Morawiecki założy własną partię, problemy PiS pozostaną te same. I są głębsze niż różnice personalne, choć i te mają swoje znaczenie.
Dlaczego Kaczyński postawił na Czarnka? Zwykło się mówić, że poszukiwał polskiego Donalda...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)