Triumf i śmierć hitlerowskiego idola
„Rienzi”, ulubiona opera Adolfa Hitlera, którą za młodu skomponował Richard Wagner, została po raz pierwszy po 150 latach wystawiona w Bayreuth. Dziś okazała się bardzo aktualną przestrogą dla Niemiec, ale też dla świata.
Kompozytorski rękopis „Rienziego”, będący własnością słynnego króla bawarskiego Ludwika II, Adolf Hitler otrzymał w prezencie na 50. urodziny w 1939 r. Przechowywał go w swoich prywatnych zbiorach. Dziś uznawany jest za zaginiony, podobno był z Führerem do końca jego dni w berlińskim bunkrze.
Uwielbienie dla tej opery Hitler tłumaczył niezwykłym wrażeniem, jakie „Rienzi” wywarł na niego na spektaklu w 1906 lub 1907 r. Napisał potem, wspominając całą swoją życiową drogę: „I wtedy to się zaczęło”.
Wagner zaś nie cenił zbytnio „Rienziego”, ukończył go, gdy miał niespełna 30 lat i marzył o sławie. Po latach nie zgodził się, by znalazł się on w programach zbudowanego przez niego teatru w Bayreuth. Wolę kompozytora szanowano aż do teraz, gdy to dzieło wybrano na inaugurację obchodzącego 150 lat festiwalu.
Komponując, był jednak zafascynowany bohaterem. „Rienzi, którego wynalazłem i sportretowałem – pisał Wagner – to bohater w prawdziwym znaczeniu tego słowa; pełen pasji marzyciel, który pojawia się jak błysk piorunu w chylącym się ku upadkowi świecie, wierząc, że jego objawienie się pozwoli mu podnieść się i rozbłysnąć”.
Postać autentyczna
Rienzi był notariuszem papieskim, żył...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
