Kto zapłaci za internetowe oszustwo? Nie pytajcie ofiary!
Klient oszukany z wykorzystaniem zaawansowanej socjotechniki ma szybko odzyskać pieniądze. Kto ostatecznie pokryje koszt oszustwa – to sprawa profesjonalistów, nie ofiary.
Gdy oszukany klient traci pieniądze, liczy się jedno: żeby odzyskał je szybko i sprawnie. Obecnie ustawa o usługach płatniczych zobowiązuje banki (i innych dostawców usług płatniczych) do zwrotu utraconych przez klienta pieniędzy. Tyle że internetowe oszustwo, nazywane już powszechnie „scamem” rzadko zaczyna się w środowisku bankowości elektronicznej czy mobilnej. Zaczyna się wcześniej: od spoofingu, fałszywego SMS-a, reklamy inwestycyjnej w mediach społecznościowych albo sponsorowanego posta, który wygląda jak legalna oferta. To dlatego coraz trudniej bronić starego modelu, w którym odpowiedzialność finansowa kończy się na sektorze finansowym, a telekomy i platformy pozostają głównie „pośrednikami technicznymi”. W praktyce to właśnie te podmioty kontrolują dziś kanały dotarcia do ofiary, architekturę i treść reklamy, systemy weryfikacji nadawców, filtrowanie treści oraz szybkość reakcji na zgłoszenia. Jeżeli więc mają realny wpływ na ryzyko, powinny być także obciążone realną odpowiedzialnością.
Ofiara nie powinna szukać winnego
Współczesne oszustwa płatnicze są skomplikowanym zjawiskiem dotykającym całego ekosystemu gospodarczego i technologicznego. Oszust wykorzystuje równocześnie infrastrukturę komunikacyjną, reklamową, hostingową i płatniczą, a powodzenie całego schematu zależy zwykle od najsłabszego ogniwa. Jeżeli platforma dopuści oszukańczą reklamę,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
