Talent show i filmy Kieślowskiego
Aleksander Bardini, bohater świetnej książki Grzegorza Kozaka, to artysta wyjątkowy – łączył klasę dawnych mistrzów z profesorską wiarygodnością, skrywając swą tragiczną przeszłość. Jego uczniami są najwięksi pośród ludzi teatru i kina.
Dziś talent show to dla startujących święto, dla oglądających dzień powszedni mediów – głównie na licencji opisującej dokładnie, kiedy spektakularnie obrócić się na fotelu, uderzyć w przycisk do głosowania, skrytykować lub nasłodzić.
Aleksander Bardini (1917–1995) był w latach 70. w awangardzie światowej medialnej fali, pozostając sobą. A jak wspomina Jerzy Radziwiłowicz, w dowodzie osobistym Bardiniego w rubryce zawód wpisano mu „profesor”. Chyba jako jedyny w PRL nagrodzony w ten sposób za sugestywność stylu bycia.
Gwiazda telewizyjnego Studia 2
Z taką przepustką w legendarnym sobotnim Studio 2, przebojowym paśmie gierkowskiej telewizji, miał stały program „Dzień autorski Aleksandra Bardiniego”, prowadzony przez Bożenę Walter. Wybitny reżyser, aktor, pedagog reżyserii i aktorstwa poświęcał czas, by posłuchać młodych amatorów, jak śpiewają i grają, a potem udzielić im fachowych rad.
Podczas tych programów telewizory na Dworcu Centralnym otoczone były wianuszkiem widzów i to była miara popularności. Jakbyśmy dziś powiedzieli, Aleksander Bardini miał też dobry „timing”.
W czasie nagrania programu przyszła do Polski wiadomość o wyborze Karola Wojtyły na papieża. Bardini, którego komentarze i riposty cytuje się do dziś, a Grzegorz Kozak uczynił z nich tytuły rozdziałów („Osobowość jest czymś, czego nie da się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

