O pieniądzach i dobroci
CHRZEŚCIJAŃSKIE KORZENIE EUROPY
O pieniądzach i dobroci
STEFAN BRATKOWSKI
Nie jestem biblistą ani historykiem Kościoła, i już nie będę. Nie znam również starych prac, na które powoływał się Joachim Wach w swojej "Socjologii religii", ale jeśli Wach idzie ich śladem, coś z etyki społecznej, coś istotnego dla oceny wczesnej gminy chrześcijańskiej umykało ich uwadze. "Członkostwo w gminie pierwotnej jest początkowo zazwyczaj bardziej duchowej niż organizacyjnej natury", pisał Wach. Ale historyka cywilizacji musi zainteresować, co też ci wcześni chrześcijanie robili z pieniędzmi, które zarabiali? Co się z tymi pieniędzmi działo? Kto się nimi zajmował? Bo przecie nie Duch Święty, jakby sugerowała koncepcja Wacha?
Założyciel zdecydowanie forytował ubogich i żadnymi manipulacjami nie da się tego "mankamentu" z chrześcijaństwa usunąć. Jednakże forytował na drodze do zbawienia raczej ubóstwo niż ubogich. Ubóstwo jest chwalebne jako stoickie wyrzeczenie się namiętności posiadania; wyrzeczenie się namiętności posiadania znosi przegrodę, jaką przywiązanie do rzeczy tworzy między wyznawcą a Bogiem, bezspornie zbliża więc do Boga, a że łatwiej o to wyrzeczenie ubogim, stąd i religia, która je głosi, bliższa być musi tym, którzy do wyrzeczeń są przyzwyczajeni; ona ich tę zdolność uświęca.
...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta