Dowcipnisie i bandyci
Dowcipnisie i bandyci
Kiedyś świat potrzebował legend o dobrych zbójcach, szlachetnych, rozmaitych Robinach Hoodach i Cartouchach, choć byli to, bez wątpienia, kryminaliści. Z tej to tradycji wyrósł w masowej kulturze romantyczny wizerunek hakera, włamywacza wprawdzie, ale jakże interesującego, no, i ostatecznie, lejącego bogatych.
Legendzie tej nie szkodzą zmiany w prawie i przypomnienia, że przestępca to przestępca, że z sieciowych zaułków wyzierają nie poczciwe twarze Janosików, a zakazane gęby różnych "Dziadów" i "Pershingów". Chociaż w ogromnej większości wypadków ofiarą elektronicznych przestępców pada przeciętniak, bo bogaci potrafią się lepiej zabezpieczyć, to mass media mówią i piszą o sporadycznych...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)