Impas
Z boku
Impas
Stefan Bratkowski
Historycznej roli Jana Pawła II nie sposób przecenić. Gdyby nie Jego pielgrzymka do kraju w roku 1979, gdyby Polacy nie wyszli milionami na spotkanie z Nim i ze sobą wzajem, gdyby się nie zobaczyli w milionowych tłumach, gdyby nie przyjęli Jego przesłania, wykluczającego przemoc i przelew krwi, inaczej potoczyłby się rok 1980. Nie wiem, czy powstałaby "Solidarność"; nie wiem, czy wytrzymalibyśmy stan wojenny; nie wiem, czy doszłoby do "pieriestrojki" w ZSRR i "głasnosti". Słowem, to On -- ze swoją siłą duchową i mądrością -- dał naszemu narodowi (także, o paradoksie, drugiej stronie, władcom paraokupacyjnego reżimu) moc przeprowadzenia zmian, które z kolei zapoczątkowały odmianę świata. I to nie był "nasz człowiek w Watykanie". Zawsze będzie mnie zdumiewała mądrość starego Pawła VI, a potem całego konklawe, które zdecydowało się na tak...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)