Tak dla wolności słowa, nie dla zniesławienia
Karalność zniesławienia w takim samym stopniu godzi w konstytucyjną wolność słowa, w jakim karalność oszustwa godzi w swobodę działalności gospodarczej, także wartość konstytucyjną przecież.
Andrzej Goszczyński, z właściwą dla części dziennikarzy emfazą, już w tytule publikacji ("Wolność słowa do więzienia", "Rz" z 24 stycznia) usiłuje postawić sprawę na ostrzu noża. Tytuł wpisuje się w logikę całego tekstu, według którego społeczeństwo stoi przed dychotomicznym wyborem: albo kwitnąca wolność słowa, obywatelskie, nowoczesne i demokratyczne państwo, albo opresyjny, wsteczny system ucisku żurnalistów. Temu pierwszemu modelowi ma służyć depenalizacja zniesławienia, drugiemu - pozostawienie sankcji karnej za tego rodzaju czyn.
Z jego tekstu dowiadujemy się też, że: karna represja jest wyrazem wyłącznie zemsty; w cywilizowanym świecie odchodzi się od "dławiących wolność słowa" regulacji; Trybunał Praw Człowieka sprzeciwia się sankcji karnej za zniesławienie; karalność zniesławienia stoi w sprzeczności z...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
