Masz na imię Justine
Pracujący w Polsce Wenezuelczyk podjął mocno już wyeksploatowany, choć ciągle aktualny temat kobiet wywożonych podstępnie na zachód i tam zmuszanych do pracy w domach publicznych. I choć bronił się przed popadaniem w stereotypy, nie udało mu się od nich wyzwolić. Połączył opowieść obyczajową z elementami thrillera - bardziej niż niemieccy sutenerzy straszny jest opuszczony dom, w którym więżą dziewczynę.
Niestety całość się rozlazła, zbliżając się formą do plakatu przestrzegającego przed handlem żywym towarem.
m.sa. ** Silver Screen: Puławska, Targówek

![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
