FRANCJA - WŁOCHY 3:1 Udany rewanż Dziękuję ci, Paryżu Wicemistrzowie świata rozbili mistrzów 3:1. Komentujący spotkanie dla włoskiej telewizji Sandro Mazzola stwierdził sucho: "Oni nas ośmieszyli", a Marco Tardelli zastanawiał się, co zrobić, żeby 7 października w Rzymie wygrać z Ukrainą. Wszystko zaczęło się jak w pięknej bajce o sporcie, mimo że włoskie i francuskie media, przywołując w kółko incydent Zidane - Materazzi, zrobiły wszystko, by zatruć atmosferę na stadionie Saint Denis. Gdy po takim przygotowaniu do meczu francuscy kibice skwitowali włoski hymn brawami, Mazzola nie miał słów uznania. Potem piłkarze zastygli na minutę na murawie, na telebimach pojawiło się zdjęcie zmarłego w poniedziałek Giacinto Facchettiego, a trybuny zatrzęsły się od oklasków. Mazzoli, przyjacielowi Facchettiego z Interu i reprezentacji, tym razem odjęło mowę. Na zbliżeniu widać było, że zaszkliły mu się oczy. Ledwo zdołał wykrztusić: Dziękuję ci, Paryżu!.
Zwolennicy teorii, że Pan Bóg interesuje się sportem i błogosławi takim reakcjom, otrzymali ważny argument do ręki. Już w 71. sekundzie meczu Buffon po fatalnym błędzie obrońców...