Długi cień tyrana
Mao Zedonga spotkałem osobiście niemal dziewięć lat temu. Musiałem najpierw cierpliwie odczekać swoje w kilkusetmetrowej kolejce turystów z kraju i zagranicy. A potem w ciszy, nie zatrzymując się - jak nakazują wymogi bezpieczeństwa - przeszedłem obok zamkniętej w przezroczystym sarkofagu mumii Przewodniczącego. Pamiętam tylko poczucie rozczarowania brakiem jakichkolwiek emocji. Potem jednak zdałem sobie sprawę, że Przewodniczącego na próżno szukać w mauzoleum na placu Tiananmen. Jego mumia jest bowiem tylko "biologiczną strukturą historycznego monumentu", by użyć stwierdzenia Jurija Denisowa, szefa zespołu, który balsamował Lenina i innych wielkich sowieckiej rewolucji.
Mauzoleum to...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


