Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Jako 007 byłbym do niczego

29 marca 2014 | Plus Minus | Barbara Hollender
autor zdjęcia: Magnus Sundholm
źródło: East News/Action PRess
W „Angielskim pacjencie” zagrał hrabiego László de Almásy
źródło: AFP
W „Angielskim pacjencie” zagrał hrabiego László de Almásy

Zło ma twarz codzienności. Zaczyna się 
od drobnych kompromisów z własnym sumieniem. Głaszczemy psa, przytulamy dzieci, a nasze poczucie tego, co zrobić wypada, a czego zrobić na pewno 
nie wolno, powoli się przesuwa.

Wielkie kreacje szekspirowskie na scenie, Amon Goeth z „Listy Schindlera" i inne dramatyczne role na ekranie, nawet Voldemort, czyli wcielenie zła z sagi o Harrym Potterze – do tego pan widzów przyzwyczaił. Ale Ralph Fiennes w pastiszowej komedii, w fioletowym surducie hotelowego portiera, z przyczepionymi wąsami, przerysowany i karykaturalny? To zaskoczenie.

Ralph Fiennes: Jeszcze proszę dodać, że grający za minimalne stawki. Po to, żeby spotkać się na planie z Wesem Andersonem. I wcale swojej decyzji nie żałuję. Niewielu jest dzisiaj w kinie artystów o takiej wyobraźni. I niewiele produkcji, w których ekipa czułaby się tak dobrze.

W „Grand Budapest Hotel", filmie, który w Polsce wszedł do kin w piątek 28 marca, był pan nowym nabytkiem w „stajni Andersona", do której należą m.in. Bill Murray, Willem Dafoe, Jeff Goldblum, Adrien Brody, Tilda Swinton, Harvey Keitel, Jason Schwarzman, Edward Norton. Wpisał się pan w tę grupę?

To przecież dobrzy znajomi! A siła Andersona polega na tym, że zamiast słowa „stajnia" trzeba by użyć słowa „rodzina". Mówi się, że kino jest pracą zespołową, ale tak naprawdę ludzie bywają w nim bardzo samotni. Aktorzy są przywożeni rano na plan, między ujęciami spędzają czas w...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 9801

Wydanie: 9801

Zamów abonament

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Jeżeli nie zmienisz ustawień, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce prywatności.

Zamknij