Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Ryzykowny udział społeczeństwa

05 sierpnia 2017 | Plus Minus | Eliza Olczyk
Zwolennicy ładu przestrzennego i wsparcia samorządu. Prezydent Bronisław Komorowski i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Olgierd Dziekoński w drodze na otwarcie wystawy „Samorząd. Demokracja. Wolność. Ja, Ty, My = Samorząd” związanej z obchodami 25. rocznicy uchwalenia ustawy o samorządzie terytorialnym.
autor zdjęcia: Jacek Turczyk
źródło: PAP
Zwolennicy ładu przestrzennego i wsparcia samorządu. Prezydent Bronisław Komorowski i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Olgierd Dziekoński w drodze na otwarcie wystawy „Samorząd. Demokracja. Wolność. Ja, Ty, My = Samorząd” związanej z obchodami 25. rocznicy uchwalenia ustawy o samorządzie terytorialnym.

W pewnym momencie zacząłem się oczywiście orientować, że coś z tą kampanią Bronisława Komorowskiego jest nie tak. Wówczas trzeba było albo zdecydować się na jakąś aktywność, albo robić swoje... Czasem żałuję, że robiłem tylko swoje - mówi Olgierd Dziekoński, architekt i polityk.

Plus Minus: Z wykształcenia jest pan architektem, a z wyboru został pan na początku lat 90. urzędnikiem. Dlaczego?

Wolę określenie public management, czyli zarządzanie w sferze publicznej. Po 1989 roku pojawiła się możliwość realizowania tego, o czym dyskutowaliśmy w gronie architektów w czasach PRL, w Stowarzyszeniu Architektów Polskich czy w Towarzystwie Urbanistów Polskich. Zawsze czułem się bardziej byłym urbanistą niż architektem. Przewodniczyłem warszawskiemu oddziałowi towarzystwa, a Stanisław Wyganowski był moim zastępcą. Dlatego, gdy został prezydentem Warszawy i zaproponował mi kandydowanie na stanowisko wiceprezydenta stolicy, to się zgodziłem. W końcu w towarzystwie staraliśmy się mówić, co jest złe, w mieście, co należy zmienić. A Wyganowski powiedział do mnie – to teraz działaj.

Nie szkoda panu było porzucać zawodu architekta?

Gdy prezydent Wyganowski zaproponował mi funkcję spytałem swojego ojca, który był znakomitym architektem i jednym z moich mentorów – co on na to? Odpowiedział – nigdy już nie wrócisz do architektury. I tak się stało. Wtedy bardzo wiele osób ze sfery architektury poszło pracować w pierwszym samorządzie. Architektura zawsze była pomiędzy sferą społeczną a sferą wolności, indywidualności i kreacji. Ta potrzeba ułatwienia realizacji potrzeb społecznych była wówczas silna w...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10819

Wydanie: 10819

Zamów abonament

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Jeżeli nie zmienisz ustawień, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce prywatności.

Zamknij