Sojusz polsko-brytyjski
Po brexicie Londyn i Warszawa będą zacieśniały współpracę, pomijając Unię, która często zamiast pomagać, przeszkadzała – pisze członek brytyjskiej Izby Gmin.
Jest wiele powodów, dla których partnerstwo między dwoma krajami może kwitnąć. Istotną rolę odgrywają czynniki historyczne, tradycja wspólnie podejmowanych działań czy współpraca dotycząca zagadnień o znaczeniu strategicznym, jak kwestie obronne czy handel. Wspólna wizja przyszłości jest konieczna, szczególnie w czasach, kiedy polityczna destabilizacja w alarmującym tempie ogarnia wszystkie zakątki naszego globu.
Na szczęście, patrząc z pozycji Polski, można zaobserwować, że więcej ma ona przyjaciół niż wrogów. W szczególności jest to dwóch jej najbliższych sojuszników: Niemcy i Wielka Brytania. Oba kraje są dla Polski ważnymi partnerami handlowymi i oba są też liczącymi się na arenie międzynarodowej graczami. Tak Niemcy, jak i Wielka Brytania współpracują z Europą, by stawić czoła wyzwaniom, jakie niesie przyszłość, pomimo różnic w postrzeganiu roli Unii Europejskiej.
W obecnej sytuacji wydaje się, iż Niemcy pozostają w kontekście współpracy z Polską na drugim planie. Wielka Brytania, która ostatnio gościła miliony ludzi na mistrzostwach świata w lekkiej atletyce, wysuwa się naprzód w dyplomatycznym biegu o zdobycie względów Warszawy. Robi to już zresztą skutecznie od jakiegoś czasu.
Historyczna przyjaźń
Wielka Brytania jest obecnie głównym strategicznym...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)