Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Piękne i nie chcą alimentów

13 lipca 2019 | Plus Minus | Jacek Cieślak
„The Black Strat”, rok produkcji 1969, gitara Davida Gilmoura na czerwcowej aukcji Christie's. Sprzedany za blisko 4 mln dolarów
źródło: AFP
„The Black Strat”, rok produkcji 1969, gitara Davida Gilmoura na czerwcowej aukcji Christie's. Sprzedany za blisko 4 mln dolarów
Fender Stratocaster Jimiego Hendrixa z legendarnego Woodstock Festival 1969. Sprzedany za 2 mln dolarów
źródło: Getty Images
Fender Stratocaster Jimiego Hendrixa z legendarnego Woodstock Festival 1969. Sprzedany za 2 mln dolarów
Drugi „Frankenstein” Eddiego van Halena
źródło: BE&W
Drugi „Frankenstein” Eddiego van Halena
Dwugryfowy Gibson Jimmy’ego Page’a z okresu Led Zeppelin
źródło: Getty Images
Dwugryfowy Gibson Jimmy’ego Page’a z okresu Led Zeppelin

Bez gitar nie byłoby karier Presleya i Beatlesów, i rewolucji obyczajowej. Nie osiągają jeszcze cen arcydzieł malarstwa, ale najdroższa – Davida Gilmoura z Pink Floyd – uzyskała na niedawnej aukcji cenę 4 mln dolarów.

Historia Gibsona sięga XIX w., ale to Fender w 1946 r. wypuścił na rynek gitarę elektryczną z korpusem z litego drewna. Gibson uczynił to cztery lata później. W latach 80., wraz z ekspansją heavy metalu, karierę zaczął robić siedmiostrunowy Ibanez. Hiszpańskobrzmiąca nazwa kryła przeszłość japońskiej firmy, która dorobiła się na podróbkach prestiżowych marek.

Te instrumenty bywają dla muzyków ważniejsze niż żony, kochanki, rodzina, kariera. David Gilmour, osoba niezwykle rodzinna, z pewnością do tak myślących nie należy, o czym świadczy również wystawienie na aukcję charytatywną aż 127 instrumentów, które towarzyszyły mu przez pięć dekad kariery.

„Blackie" i „Brownie"

Gitarom zawdzięczam brzmienie mojej muzyki i niejedną melodię, co sprawiło, że zarobiły na utrzymanie swoje i moje – powiedział Gilmour przed licytacją w nowojorskim domu aukcyjnym Christie's. – Teraz jednak największym wyzwaniem, przed jakim staje ludzkość, jest globalny kryzys klimatyczny. Mam nadzieję, że sprzedaż moich gitar pomoże fundacji ClientEarth w prawnych działaniach przeciwdziałających katastrofie ekologicznej, bo potrzebujemy cywilizowanego świata, którym cieszyć się będą nasze wnuki. Wtedy będą mogły grać na gitarach i śpiewać piosenki. Moje instrumenty dały mi tak wiele, że czas już najwyższy, aby stały się własnością innych. Miejmy nadzieję,...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Wydanie: 11405

Wydanie: 11405

Zamów abonament