Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Sapek idzie w całości

13 lipca 2019 | Plus Minus | Tomasz Pindel
Andrzej Sapkowski na brak czytelników nie narzeka. 1997 rok – spotkanie autorskie
źródło: Agencja Gazeta
Andrzej Sapkowski na brak czytelników nie narzeka. 1997 rok – spotkanie autorskie
źródło: materiały prasowe

Później mówiono, że człowiek ten nadszedł w Waplewie. Szedł pieszo, krętą drogą w stronę ośrodka wojskowego. 
Było późne listopadowe popołudnie i uczestnicy konwentu zaczynali się już zjeżdżać. 
Człowiek ten miał na sobie marynarkę i koszulę. Zwracał uwagę.

Wysiedliśmy razem z tym gościem, nie znałem go, ale szliśmy razem drogą prowadzącą do ośrodka, w którym był Polcon. Gadamy, ale się sobie nie przedstawiliśmy. Dochodzimy wreszcie do drzwi wejściowych, a tam już czekał Sedeńko i nas sobie przedstawia: Sapkowski, Jabłoński – tak Mirosław P. Jabłoński, pisarz i tłumacz, weteran fandomu, wspomina pierwsze spotkanie z Andrzejem Sapkowskim, z którym przy tej okazji przyszło mu dzielić pokój. – To był ten sam konwent, na którym Jęczmyk rzucił Sapkowskim w krzaki.

– Co takiego? – wykrzykuję. Jedziemy busem zastępczym PKP na festiwal w Mierkach pod Olsztynkiem, w sumie bardzo blisko Waplewa, toteż rozmowa automatycznie schodzi na ów legendarny konwent z 1990 roku.

– No, Jęczmyk pokazywał mu jakieś chwyty judo i Sapek poleciał w krzaki, że aż okulary zgubił.

Tej anegdoty jeszcze nie słyszałem. Relacjonuję Jabłońskiemu inną, której różne wersje można wyczytać w wielu źródłach, ale niedawno usłyszałem ją bezpośrednio od Marka Oramusa:

– Sapkowski pracował w branży handlowej, a tu na Polconie trafił na kompletnie zwichrowane towarzystwo – wspominał Oramus. – Spanie na podłodze, alkohol: i na to wszystko zjawia się nagle taki wymuskany facet w garniturku i zaczyna się wymądrzać. Więc ja go próbowałem usadzić i mówię: „A pan coś czytał z fantastyki?". Na to on się strasznie obruszył i zaczął...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Wydanie: 11405

Wydanie: 11405

Zamów abonament