Prezydent, co się meblom nie kłaniał
Karol Nawrocki: „Chciałbym z dumą powiedzieć i mam nadzieję, że nie przedwcześnie – dziś skończył się w Polsce postkomunizm. Niech żyje wolna Polska”.
Jeśli postkomunizm sprowadzał się do miejsca eksponowania okrągłego stołu i do zerwania z nim wystarczyło przewiezienie go do muzeum, to albo do tej pory istniał wyłącznie w wyobraźni prawicowych polityków, albo był tak bardzo niegroźny, że nawet Lech Kaczyński nie uznał walki z nim za wartą zachodu. Aż przyszedł Karol Nawrocki i wszystkim uświadomił, że postkomunizm jest zjawiskiem realnym i groźnym, ale na szczęście jest na niego sposób magiczny – wystarczy wywieźć jeden mebel. Pokolenia antykomunistów go nienawidzą. Znalazł się prosty trik na obalenie systemu, z którym dzielnie – choć najczęściej tylko we własnej wyobraźni – walczyli od blisko czterech dekad. Przy okazji tyleż głośnego, co pustego gestu prezydenta objawili się na prawicy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)