Wet za wet
Karol Nawrocki sypie wetami, chcąc wykazać, że rządzą Polską ludzie niekompetentni i będący na bakier z prawem. Z kolei rząd chciałby zapewnić sobie przynajmniej minimalną swobodę prowadzenia własnej polityki. Trudno więc, żeby nie iskrzyło między małym i dużym pałacem. Każda ze stron naraża się jednak na ryzyko.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki pyta z sejmowej trybuny premiera Donalda Tuska, co mu zawinili odprawiani z kwitkiem pacjenci szpitali. I zarzuca obecnemu premierowi, że był „na łańcuchu” Rosji, w czasach, kiedy jego rząd próbował resetu z Władimirem Putinem. Mówi to do polityka siedzącego w rządowych ławach, którego mowa ciała zdradza, że najchętniej po prostu wyszedłby z sali plenarnej.
To część sejmowej debaty nad prezydenckim wetem do ustawy uwalniającej psy z łańcuchów. Gdyby ktoś dostrzegł tę wojnę dopiero w tym momencie, mógłby nie zrozumieć związku tych słów z przedmiotem sporu. Ale on istnieje.
Donald Tusk wcześniej, zaraz po wecie, nazwał postępowanie Karola Nawrockiego „podłością”. Potem pisał na platformie X o psach i o Polsce „na łańcuchu”. Wreszcie spytał, co psy zawiniły prezydentowi. Wielu uznało za to mowę nienawiści.
Psy a wojna o prawo
W normalnych warunkach, w normalnym państwie dyskutowano by poszczególne przepisy ustawy i zastrzeżenia prezydenta wobec nich. Bo nie kwestionuje on zakazu trzymania psów na łańcuchach, a tylko nakaz budowania dla nich, jeśli są trzymane na podwórzu, kojców o powierzchni 20 metrów kwadratowych.
Tymczasem odpowiedzią była histeria ekologicznych aktywistów –...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
