Nowy Jork, (kontr)rewolucja
Zohran Mamdani zdobył stanowisko burmistrza metropolii metodami Donalda Trumpa. W kampanii wyborczej grał na emocjach, choć strach i nienawiść zastąpił tolerancją i solidarnością. To recepta dla demokratów na odbicie za trzy lata Białego Domu?
Gdy wybrano go na burmistrza Nowego Jorku, pomyślałem, że Mamdani już długo nie pożyje, zabiją go. Z zemsty za Charliego Kirka. Dopiero kiedy Donald Trump przyjął go w Białym Domu, uznałem, że to jednak jeszcze nie ten moment – przyznaje „Plusowi Minusowi” Mateo Sancho Cardiel, wykładowca socjologii na Borough of Manhattan Community College i od 12 lat mieszkaniec Nowego Jorku.
Co Trump i Mamdani powiedzieli sobie w trakcie tamtego dwugodzinnego spotkania 21 listopada, dokładnie nie wiadomo. CNN wskazuje, że rozmawiali o rynku nieruchomości, transporcie, imigracji. Ale nie da się też wykluczyć, że prezydent wyznaczył „czerwoną linię”, której naruszenie może skończyć się fatalnie dla tego, którego nazwał „100-procentowym, komunistycznym oszołomem”. W każdym razie pod koniec spotkania, już przed kamerami, Trump zapewnił, że ten Mamdani aż taki straszny nie jest.
– Niektóre z jego pomysłów są wręcz takie same, jak moje – oświadczył nowojorski miliarder.
Jak miliarder z miliarderem
Nowy Jork to stolica finansowa świata. Tu poza Donaldem Trumpem mieszka na samym Manhattanie jeszcze przynajmniej 128 innych osób, których fortuna przekracza miliard dolarów. A jeśli uwzględnić sąsiednie dzielnice i satelickie miasteczka metropolii, trzeba mówić o setkach tej skali krezusów. Kolejne odsłony...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
