10 lat po sylwestrze w Kolonii
Czy informowanie o przestępstwach imigrantów wzmacnia nastroje antyimigranckie, czy odwrotnie? Niemiecki dylemat.
Najważniejszy sylwester współczesnych Niemiec odbył się dziesięć lat temu w centrum Kolonii, koło dworca głównego i sławnej katedry. Na pewno najważniejszy politycznie, choć nie było na nim politycznych haseł. Doszło tam do masowych ataków (ponad pół tysiąca) o podłożu seksualnym na świętujące nadejście nowego roku kobiety. Dochodziło do obmacywania, wkładania rąk w majtki, także gwałtów. Sprawcami byli w przeważającej większości młodzi mężczyźni pochodzący z krajów muzułmańskich (najwięcej z Algierii i Maroka), część mieszkała w Niemczech od lat, byli i przybysze świeżej daty. Ale to okazało się później. Przez kilka dni prawie nikt niczego w Niemczech o wydarzeniach na sylwestrze w Kolonii nie wiedział. Nie dlatego, że molestowanie kobiet nie było ważnym tematem dla mediów, aktywistów i...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)