Nie psujmy Idze zabawy
Wystartował Australian Open – ostatni z wielkoszlemowych turniejów, którego nie wygrała jeszcze Iga Świątek. Na tenisowe salony wraca Hubert Hurkacz. Tytułów bronią Madison Keys i Jannik Sinner.
Wielkoszlemowa karuzela kręci się od nowa. W męskim tourze w ubiegłym sezonie panowało dwóch władców: najważniejszymi tytułami dzielili się Jannik Sinner (Australian Open, Wimbledon) i Carlos Alcaraz (Roland Garros, US Open). W kobiecym świecie była większa demokracja: wygrywały kolejno Madison Keys, Coco Gauff, Iga Świątek i Aryna Sabalenka, choć to wciąż ta ostatnia patrzy na wszystkich z góry rankingu, odpierając ataki Świątek.
Polka podbijała już Paryż (czterokrotnie – 2020, 2022, 2023, 2024) i Nowy Jork (2022), a w ubiegłym roku dołożyła do tego zwycięstwo w Londynie. Jedynym niezdobytym przez nią terenem pozostaje właśnie Melbourne.
Przed rokiem na jej drodze stanęła późniejsza triumfatorka – Keys – i to półfinał wciąż jest najlepszym wynikiem Igi w Australian Open. Nic dziwnego, że wszyscy zadają sobie pytanie, czy jest w stanie skompletować Wielkiego Szlema.
– Wydaje mi się, że to wy o tym bardziej myślicie. Jest początek roku, wiele osób o tym mówi, ale ja skupiam...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
