Regulacyjny paradoks Donalda Trumpa
We wtorek minie rok od rozpoczęcia drugiej kadencji amerykańskiego prezydenta. Choć jest on za ograniczaniem regulacji, to w sektorach kluczowych dla bezpieczeństwa rola rządu się zwiększa.
Prezydent Donald Trump jest republikaninem i zgodnie z duchem tej formacji zasadniczo jest za ograniczaniem regulacji. Np. w grudniu sprzeciwił się temu, by poszczególne stany w USA mogły wprowadzać własne prawa dotyczące sztucznej inteligencji, co de facto pozwala gigantom z Doliny Krzemowej na znacznie swobodniejsze działanie. Jego administracja idzie także w stronę zmniejszania regulacji związanych z ochroną środowiska dla przemysłu wydobywczego. Zgodnie z hasłem „drill, baby, drill”, zwiększanie wydobycia np. na Alasce ma być łatwiejsze. Trump wycofał się także z Porozumienia Paryskiego, zgodnie z którym państwa sygnatariusze powinny ograniczać emisję dwutlenku węgla, co siłą rzeczy wiąże się z dodatkowymi regulacjami i ograniczeniami biurokratycznymi.
Połajanki o cenach
Jednak w tym zasadniczo antyregulacyjnym duchu widać też obszary zupełnie innego podejścia. I tak stosunek prezydenta Stanów Zjednoczonych do przemysłu zbrojeniowego jest… skomplikowany. Jeszcze w poprzedniej kadencji Donald Trump w niewybredny sposób domagał się od największego koncernu zbrojeniowego świata – firmy Lockheed Martin – by obniżył ceny na swój flagowy produkt, czyli samolot piątej generacji F-35. Później ceny faktycznie spadły, a polityk uznał, że to jego zasługa. Niektórzy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
