Drobna wpadka mistrza przy pracy?
W swojej najnowszej produkcji Mamoru Hosoda sięga po klasyczną historię i to z górnej półki, czyli „Hamleta”. I? Banał goni tutaj banał.
Mamoru Hosoda to wielki mistrz japońskiej animacji. Powoli jego status dorównuje temu, który jak dotąd należał jedynie do Hayao Miyazakiego. Łączy ich nie tylko to, że ich twórczość zwojowała serca odbiorców na całym świecie. Film animowany jest dla nich autorskim medium, dzięki któremu mogą opowiedzieć o dzieciństwie, dorastaniu i związanych z nim traumach, osadzając wszystko w złożonych, fantastycznych światach. Inaczej mówiąc – realistyczne emocje ukazują w niezwykłym otoczeniu. Nawet pracują w podobny sposób: Miyazaki w swoim Studiu Ghibli, Hosoda założył Studio Chizu, czyli budują wokół siebie „domy” dla własnego stylu animacji. Niemniej Mamoru Hosoda nie jest po prostu następcą „Boga” japońskiej animacji. Wystarczy zobaczyć choć jedno jego dzieło, aby dostrzec, jaki jest jego sposób na opowiadanie historii.
Hayao Miyazaki często sięga po...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
