Prigożyn był przekonany, że wygrał
Szef Grupy Wagnera wyjeżdżał z Rostowa niczym celebryta otoczony fanami. Siedział na tylnej kanapie terenowego samochodu, który z trudem przeciskał się przez tłum. Przez uchylone okno pozdrawiał zebranych wokół ludzi i ściskał wyciągnięte ku niemu dłonie.
Czy rosyjska armia naprawdę zaatakowała obóz Grupy Wagnera? Choć wiele spraw wokół całej tej sytuacji jest niejasnych, dziwnych i trudnych do jednoznacznego wyjaśnienia, w tym akurat przypadku niemal z całkowitą pewnością można odpowiedzieć – nie. Atak nigdy się nie wydarzył. (…)
Na atak, zmyślony czy prawdziwy, Grupa Wagnera reaguje tak, jakby szykowała się na niego od dawna, miała ustalony plan działania, a najemnicy czekali w gotowości. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Rakiety rzekomo spadają na obóz około godziny dwudziestej 23 czerwca [2023 r. – red.]. Prigożyn publikuje nagrania o tym, że rusza na Rostów pół godziny później. Nocą z 23 na 24 czerwca kolumny czołgów, pojazdów opancerzonych, pickupów, samochodów osobowych i ciężarówek przekraczają granicę ukraińsko-rosyjską.
Przekraczają ją w kilku punktach, ponieważ wkrótce po wyjściu z obozów siły Grupy Wagnera rozdzielają się na dwie części. Pierwsza, którą dowodzi osobiście Prigożyn, kieruje się na południe, w stronę przejścia granicznego w Nowoszachtyńsku, skąd, pokonując zaledwie trzydzieści kilometrów, można zjechać na autostradę M-4 „Don”, która przecina zachodnią Rosję z południa na północ, od wybrzeża Morza Czarnego do Moskwy.
Druga część,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)