Samuel Beckett i jego więzień, który uniknął komory gazowej
Tuż przed 120. rocznicą urodzin autora „Czekając na Godota” drukujemy wspomnienie jedynego polskiego twórcy i tłumacza, który poznał się z noblistą osobiście w 1980 r., spotykał się z nim i obserwował go w pracy m. in. podczas prób projektu „Beckett reżyseruje Becketta"
1. Beckett: „Nie jesteś z tej Ziemi”
W beżowym kożuszku trzy czwarte, w wełnianych spodniach z szarej flaneli, najszlachetniejszego sortu i o nieskazitelnie równym kancie, a w szczególnie zimne dni w naciągniętym aż po uszy czarnym berecie – zawsze z przewieszoną przez ramię ciężką teczką w kolorze naturalnej skóry – tak go widziałem codziennie rano w Hammersmith, kiedy stawał w drzwiach teatru Riverside Studios. Autor i reżyser w jednej osobie. To były najchłodniejsze dni zimy 1984 r., ale nawet kiedy słońce skrywało się za chmurami, londyńskie niebo było jasne, przejrzyste. Na termometrze blisko zera. Sto na heliometrze.
W to przedpołudnie – 24 lutego? – Beckett siedział, jak zwykle, w pozycji prawie nieruchomej, niemal zastygłej, w pierwszym rzędzie. Zaraz obok niego Walter Asmus, niemiecki reżyser, asystent od czasu „Godota” w berlińskim Schiller–Theater, który tym razem sam przez kilka tygodni prowadził z aktorami pierwszą fazę prób w lodowatym Chicago, zanim autor, podpisujący swym nazwiskiem cykl „Beckett reżyseruje Becketta”, przyjechał do Londynu, aby dać całości ostateczny szlif. Przez trzy tygodnie prób liczył się każdy niuans. Choć i tak dla perfekcyjnego umysłu realizacja tekstu na scenie, podobnie jak przekład na inny język, to przegrana walka.
Na...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)