Nafciarze znów rządzą światem
Jeszcze niedawno w Europie dominowało przekonanie, że epoka ropy dobiega końca. Zielony Ład, neutralność klimatyczna, zakazy sprzedaży aut spalinowych po 2035 r. – wszystko to miało sprawić, że nafciarze staną się reliktem XX wieku.
Symbolem nowej epoki były nie szyby naftowe, lecz fabryki baterii i samochody elektryczne. Dziś widać, jak bardzo była to przedwczesna narracja. Wystarczył kolejny wstrząs geopolityczny, by do centrum sceny wrócili starzy gracze: właściciele pól naftowych, rurociągów i tankowców.
Świat zużywa dziś ok. 100 mln baryłek ropy dziennie, a każdy ubytek rzędu kilku milionów baryłek natychmiast wywołuje szok cenowy – to jest taka cieśnina Ormuz, przez którą z Kuwejtu czy Kataru nie może wypłynąć ropa. W ostatnich tygodniach skala zakłóceń – od pól, na których wstrzymano wydobycie, po uszkodzone rafinerie – liczona była nawet w kilkunastu milionach baryłek dziennie, czyli kilkanaście procent globalnej podaży. Dla porównania, podczas kryzysu naftowego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)