Do kresu nocy
Nie ma lepszego języka dla opisania tego, co dzieje się w ludzkim wnętrzu, niż baśniowy.
Bo to był zły czarodziej, jeden z najgorszych. A największym jego dziełem było lustro. Każda rzecz, jaka się w nim odbijała, przedstawiana była z najgorszej strony. To, co dobre i szlachetne, zamazywało się w nim tak, że wydawało się podłe i głupie. Zło za to widać w nim było doskonale, wyraźnie i ze wszystkimi szczegółami. Kto w nie spoglądał, ten po pewnym czasie zapominał, że może być na świecie coś pięknego. Zaczynał wierzyć w tamten, odbity w tafli lustra świat. I wydawało mu się, że był trzeźwy, rozsądnie myślący, twardo stąpający po ziemi. Przez pewien czas, bo potem już nic nie myślał, całą jego głowę spowijała chmura czarnej rozpaczy.
Taka sama jak ta, którą wyrzygiwała z siebie Ungolianta. Wielka Pajęczyca, żywiąca się tylko tym, co najpiękniejsze i najbardziej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)