Księżyc może być nowym eldorado
Po ponad 50 latach człowiek wraca na Księżyc, ale tym razem stawka jest znacznie wyższa niż prestiż. Srebrny Glob może stać się m.in. źródłem strategicznych surowców.
Program księżycowy NASA, którego milowym krokiem jest planowany na 1 kwietnia 2026 r. (pół godziny po północy 2 kwietnia czasu polskiego) lot załogowy wokół Księżyca, nazwano Artemis, czyli Artemida, na cześć greckiej bogini polowań, płodności, a także Księżyca, siostry boga Apollo. To właśnie w ramach programu Apollo 12 Amerykanów stanęło na Srebrnym Globie w latach 1969–1972. Teraz, w ramach Artemis, USA wrócą tam najpewniej w 2028 r. Taki jest oficjalny plan, choć był już kilkukrotnie przesuwany.
Surowce przyszłości
Tym razem motywacja jest inna i dotyczy także innych państw, coraz mocniej zainteresowanych Księżycem. Nie chodzi już tylko o prestiż i dokonanie naukowo-techniczne. Mocarstwa chcą być na Księżycu z co najmniej kilku powodów. Pierwszym jest „paliwo przyszłości” – Hel-3. To rzadki izotop, który na Ziemi prawie nie występuje, a na Księżycu są go miliony ton nawiewanego przez miliardy lat przez wiatr słoneczny. Dlaczego jest tak cenny? Uważa się go za idealne paliwo do fuzji termojądrowej. W przeciwieństwie do obecnych elektrowni atomowych, proces z jego udziałem nie generowałby radioaktywnych odpadów. W efekcie szacuje się, że jedna tona helu-3 mogłaby być warta miliardy dolarów, a zasoby Księżyca mogłyby zaspokoić potrzeby energetyczne Ziemi na stulecia...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
