Rząd podstawia sobie nogę
Oskarżając poprzedników w sprawie szczepionek przeciw COVID-19, rząd może ugrać kilka wyborczych punktów, ale nie poprawia swojej pozycji w negocjacjach z Pfizerem. Bo pokazując, że doszło do „spartaczenia sprawy”, poniekąd przyznaje się do błędu.
To po co w takim razie składać odwołanie, jeżeli już przesądziliśmy, że doszło do nieprawidłowości ze strony Polski przy umowie? Albo po jakie argumenty mamy sięgnąć przy potencjalnej ugodzie? A prawda jest taka, że piłka jest nadal w grze. Bo wyrok nie jest prawomocny. I choć prawo belgijskie jest bardziej srogie niż polskie, choćby w kwestii płatności – powinniśmy zapłacić całą kwotę niezależnie, czy będziemy się odwoływać od wyroku czy nie – możliwych ruchów jest jeszcze sporo, a ostateczny wynik nie jest wcale przesądzony. Owszem, sąd dość jednoznacznie stanął po stronie Pfizera. Ale to pierwsza instancja i nie oznacza to, że w kolejnej takie stanowisko zostanie utrzymane. Tym bardziej, że niewątpliwie najbardziej zaskakującym – by nie powiedzieć absurdalnym – elementem jest „obowiązek” odbioru przez Polskę...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)