Ziobro na emigracji
Zbigniew Ziobro żył i żyje mitami. I do tego wyobrażenia o sobie samym ani na centymetr nie pasuje obrazek prowadzonego w kajdankach oskarżonego.
Jest jakiś tragiczny rys w osobie i losie Zbigniewa Ziobry. Rys, z którego on sam może do końca nie zdaje sobie jeszcze sprawy. A piszę to bez cienia złośliwości, ani ironii. Nie jest to też wyraz jakiejś szczególnej troski, Ziobro sam wybrał swoją drogę, w jego przypadku ścieżkę emigracji, i sam – bez niczyjej pomocy – będzie musiał się z nią zmierzyć. A nie jest to łatwy wybór. O czym wiedzą zresztą nie tylko ludzie, którzy zasmakowali chleba wygnania.
Etos emigranta jest w naszej kulturze świetnie znany; opisany po stokroć. Można wręcz powiedzieć, że to istotna część dziedzictwa kulturowego naszej (osobliwie polskiej) cywilizacji, zatem wielu znaków zapytania tu nie ma. I choć indywidualne losy to zawsze osobna figura, dość łatwo przewidzieć – obejdę się bez zbędnych porównań – demony, z którymi dobrowolny emigrant będzie musiał się zmierzyć....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)