Siusiać po warszawsku
Codzienne ludzkie potrzeby muszą wyjść z cienia i stać się dla architektów i urbanistów równie ważne, co reprezentacyjne budowle.
Pierwsze kosze na śmieci zawisły na warszawskich latarniach w 1926 r. Tak oto wkraczała do nas cywilizacyjna nowość – o czym z dumą donosiły gazety. Z czasem i nasze podwórka zapełniły się śmietnikami. Wielkie pojemniki z hałaśliwie zamykanymi klapami lub zaciszne, wabiące zapachem odpadów, altanki, to ta uboczna i ukryta za pięknymi fasadami część miejskiego życia, której rzadko poświęcamy uwagę. Ale właśnie, czy śmietniki, toalety miejskie, różne pawilony handlowe, blaszaki itp., niezapisane w żadnych albumach, należą jeszcze do architektury? Czy sami architekci mogą być dumni z projektowania podobnej, nieciekawej, szarej tkanki miasta? Codziennych ludzkich potrzeb nie da się ominąć ani oszukać – można je lekceważyć, ale można także zaprojektować w wygodny, funkcjonalny sposób....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
