Mussolini zapłacił za swój bilet
Zwycięstwo Włoch w Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej w 1934 r., jak napisał florencki tygodnik „Il Bargello”, było „potwierdzeniem wartości całego narodu, dowodem jego męskiej i moralnej siły”.
Mussolini, w żeglarskiej czapce na głowie, był jednym z 25 tysięcy widzów zgromadzonych na Stadio Nazionale del PNF (Stadionie Narodowej Partii Faszystowskiej). Podobno sam kupił bilety dla siebie i swojej rodziny – najwyraźniej wejście za darmo byłoby niewystarczająco faszystowskie – aby obejrzeć miażdżące zwycięstwo Włoch nad Stanami Zjednoczonymi w pierwszym meczu gospodarzy. (…)
Droga do finału
Najtrudniejszym przeciwnikiem dla Włoch okazała się Hiszpania w ćwierćfinale. Kontuzja sprawiła, że kapitana Virginio Rosettę zastąpił na pozycji obrońcy Monzeglio, a opaskę przejął Combi. Aby nikt nie zapomniał, kogo reprezentują włoscy piłkarze, mecz rozegrano na Stadio Giovanni Berta, nazwanym na cześć faszysty zrzuconego z mostu przez lewicowców w 1921 r. Combi i jego szanowany odpowiednik Ricardo Zamora bronili znakomicie, ale Luis Regueiro strzałem z woleja dał Hiszpanii prowadzenie po pół godzinie gry. Giovanni Ferrari wyrównał wynik tuż przed przerwą, a Zamora protestował gwałtownie, twierdząc, że został sfaulowany podczas wrzutki z rzutu wolnego w pole karne.
Mecz zakończył się wynikiem 1:1, co oznaczało powtórkę następnego dnia. Zamora nie mógł w niej zagrać z powodu opuchniętego kolana i podbitego oka, Hiszpanie musieli też dokonać sześciu innych zmian w składzie. Pozzo skorzystał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
