Iran chce uratować Hezbollah
Iran nie zawahał się przed atakiem na Izrael w nadziei, że uratuje swych wiernych sojuszników w Libanie. Jest przekonany, iż wojny nie przegrał i może stawiać warunki.
Izraelski nalot na Iran w nocy z niedzieli na poniedziałek był odwetem za rakiety, które Iran wysłał w niedzielny wieczór na Izrael. Działania Iranu z kolei były odpowiedzią na atak izraelskiego lotnictwa na południową dzielnicę Bejrutu, bastion Hezbollahu. Ten nalot był z kolei następstwem ostrzału Hezbollahu północnego Izraela kilka dni wcześniej.
Jest to niekontrolowana spirala przemocy, która stała się klasyką w konfliktach nie tylko na Bliskim Wschodzie. Izraelskiego odwetu nie zdołał powstrzymać prezydent USA Donald Trump, apelując do izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu o rozwagę w momencie, gdy ważą się losy całej wojny z Iranem.
Jednak Netanjahu nie krył nigdy, że nie jest zwolennikiem negocjacji z Iranem i uważa, że jedynie dalsze bombardowania są w stanie zmiękczyć reżim w Teheranie. Wygląda na to, że premier Izraela nie jest bez racji.
Cel Iranu
– Nie ulega wątpliwości, że to Iran doprowadził do obecnej eskalacji po zawarciu w ubiegłym tygodniu porozumienia pomiędzy władzami Libanu a Izraelem o zwieszeniu broni i spacyfikowaniu Hezbollahu, także przy pomocy USA – mówi „Rzeczpospolitej” Nadim Shehadi z Bejrutu, były ekspert londyńskiego think tanku Chatham House.
Hezbollah przez dziesięciolecia stworzył w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
