Rząd chce odblokować przetargi na inwestycje
Odwołania od przetargów na inwestycje infrastrukturalne zatkały Krajową Izbę Odwoławczą. Bo są tanie. Teraz jednak wysokość opłaty może sięgnąć nawet 150 tys. zł.
Za odwołania od przetargów składane do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) firmy będą płacić więcej. I to znacznie więcej niż obecnie, bo w przypadku największych inwestycji wysokość opłaty ma wzrosnąć z 20 tys. zł do 150 tys. zł. Ma to usprawnić funkcjonowanie KIO, kompletnie zatkanej wnioskami, a w rezultacie przyspieszyć inwestycje, których realizacja hamowana odwołaniami jeszcze przed startem przeciąga się w nieskończoność. Problem w tym, że o ile branża budowlana od dłuższego czasu postulowała podwyższenie opłat, o tyle obecnie zaproponowana przez Urząd Zamówień Publicznych (UZP) wysokość nowych stawek staje się dla mniejszych wykonawców praktycznie zaporowa.
Zmiany idą za daleko
Projekt nowych przepisów został przekazany do konsultacji, które potrwają do 24 czerwca. Wśród przedsiębiorstw zdania są podzielone. Także organizacje branżowe sugerują, że zaproponowane rozwiązania idą za daleko. – O ile kierunek zmian zaproponowany przez UZP uważamy generalnie za bardzo dobry, to jednak dalszej dyskusji wymaga nowa wysokość opłaty za odwołania do KIO. Każdy przyzna, że dotychczasowe kwoty 20 tys. zł przy przetargach wartych 1 mld zł były zdecydowanie za niskie, ale ich podniesienie wymaga dużej rozwagi – uważa Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB). Jak twierdzi,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
