Tkwimy w systemowej pułapce, której ofiarami są właściciele lokali
Sytuacja, w której właściciel mieszkania nie może przez lata z niego korzystać i czerpać zysków, jest rodzajem wywłaszczenia. Państwo przerzuca na obywateli swój obowiązek przeciwdziałania bezdomności, mimo że TK już prawie 30 lat temu orzekł, że nie może tego robić – mówi rzecznik praw obywatelskich dr hab. Marcin Wiącek, prof. UW.
Panie profesorze, przyjrzał się pan sytuacji właścicieli mieszkań, którzy padli ofiarą nieuczciwych najemców. Co pan zobaczył?
Trafiają do nas skargi zarówno właścicieli, jak i najemców, bo problemy są po obu stronach. Gdy chodzi o właścicieli, skargi dotyczą przypadków, w których nieuczciwi najemcy wykorzystują obowiązujące przepisy o ochronie praw lokatorów. Prowadzi to do paradoksalnych skutków. Dochodzi do sytuacji, kiedy właściciel, który skutecznie wypowiedział umowę najmu, nie może latami doprowadzić do eksmisji lokatora, a równocześnie nie otrzymuje pieniędzy z czynszu i musi pokrywać koszty utrzymania mieszkania. Zdarza się, że to mieszkanie jest obciążone kredytem, który miał być spłacany z czynszu, co stawia właściciela w szczególnie trudnej sytuacji. Są też przypadki osób, które z różnych powodów muszą opuścić zajmowane mieszkanie, a nie mogą wrócić do swojego, bo najemca nie chce ani płacić, ani go opuścić.
Nawet jeśli płaci, to z powrotem do własnego mieszkania jest problem. Ustawa o ochronie praw lokatorów mówi, że właściciel mieszkania, jeśli chce sam w nim zamieszkać, umowę najmu lokatorowi, który nie ma tytułu do innego mieszkania, może wypowiedzieć nie później niż 3 lata naprzód. To zapewne jeden z powodów, przez...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)