Piłka z plastikowych toreb i pomarańczy
Reprezentacje z Karaibów i Ameryki Środkowej wnoszą koloryt na mundial. Tam futbol nie wygląda tak, jak w Europie. Dzieci często grają boso na ulicach i ciągle marzą o tym, że sport da im paszport do lepszego życia.
Jedno się FIFA w tym roku na pewno udało. Wreszcie na wielką scenę mogły wkroczyć drużyny, które wcześniej nie miały na to szans. Bez powiększenia mundialu takie reprezentacje jak Curacao, Panama czy Haiti mogłyby tylko pomarzyć o tym, że kiedyś zagrają w mistrzostwach świata i będą je oklaskiwać ludzie na wszystkich kontynentach.
Oczywiście, w jakimś równoległym świecie ktoś napisałby scenariusz, w którym Curacao, Haiti i Panama zostawiają w tyle USA, Kanadę i Meksyk, ale to raczej trzeba traktować w kategorii fantastyki. Może, jeśli wiele drobnych rzeczy złożyłoby się w całość, to załapałaby się jedna z nich, jak w 2006 r. Trynidad i Tobago, ale na pewno nie wszystkie trzy naraz. A przecież z innych kontynentów awans uzyskała jeszcze Republika Zielonego Przylądka, czyli kolejne „kolorowe ptaki” tego turnieju, a blisko kwalifikacji była też Nowa Kaledonia.
Dla takich reprezentacji, dla piłkarzy, kibiców i trenerów takie osiągnięcie znaczy więcej niż dla Brazylijczyków, Hiszpanów albo Niemców awans do półfinału mistrzostw świata. Tam po sukcesach jest autentyczna, nieudawana radość, tańce i machanie flagami. Zawodnicy mają mniejsze umiejętności, ale nie są tak zmanierowani, a przede wszystkim tak zmęczeni, jak największe gwiazdy światowej piłki,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
